środa, 2 września 2009

Remonty, praca i eskapady różne

Zacznę od tego, że bardzo się cieszę, że mogę umieszczać tu zdjęcia. Wreszcie będę mogła, bez ograniczeń (przynajmniej nic o takich narazie nie wyczytałam) w jasny, przejrzysty sposób podzielić się moimi wspomnieniami.

W ostatnim czasie nie dzieje się zbyt wiele. Remont powoli idzie do przodu (o czym później). Ja chodzę do pracy. O własnie - pracę mam nową. Na razie na 1/4 etatu (bo nie skończył się jeszcze mój poprzedni projekt), ale mam nadzieję na większy wymiar godzin. Atmosfera bardzo miła, ciepła i przyjazna. Praca konkretna - zrobię to wychodzę, zadaniowa, taka jaką lubię.
W międzyczasie udało mi się wyrwać na tygodniowy (no dobrze, pięciodniowy) urlop. Z racji remontu kasy na szaleństwa nie było więc pozostała niesmiertelna działka w lesie i ... Agata, błagam Cię nie zabijaj, zaraz to wyjasnie, Wrocław.

Wrocław tylko dwudniowy, ponieważ musiałam wracać do pracy niestety. Wrocław z moją gorączką, opryszczką na pół twarzy i PMSem. Czułam się podle. Piwo w Spiżu nieco złagodziło smutki. Nieco.
Obiecuję sobie (i Tobie Agatko:) że odwiedzę to piękne miasto jeszcze raz - tym razem na spokojnie, bez nerwów i zdrowa. Teraz nie miałabym sumienia ciągać kobietę brzemienną :P bądź co bądź, aby ją zarażać, straszyć wyglądem zombi z zajęczą wargą i w ogóle. Wyciągnę kiedy pana F. i może razem odwiedzimy internetową koleżankę:) Agata  - powiedz, że mi wybaczasz :P

Kilka wspomnień:


Jas
i Małgosia
Student ze szpadą (przewodniki mówią, że ciągle kradzioną, to prawda?)
Ossolineum, poczułam się jak w kosciele

NIEKTÓRZY to prawda studiowali, w sąsiedztwie Ostrowa Tumskiego, nie pokazuję palcami :)
cóż, tak TEŻ może wyglądać Filologia Polska



Wrocław nocą bez statywu, zatem poruszony (ja też byłam poruszona, 38 st może nieźle poruszyć)

Ogród Botaniczny - jak widać zaintrygowały mnie kwaity wodne




Reszta zdjęć niezgrana z drugiego aparatu. Na jednym chyba nawet jestem:P
Co do remontu mieszkania. Stan robót na dzień 2 wrzesnia wygląda następująco:
- okna wstawione nowe plastikowe (niestety białe, nasza spółdzielnia nie dojrzała do okien brązowych)
- wylewki w całym mieszkaniu zrobione
- od poniedziałku ekipa koszykarzy podwiesza sufity i gładzi sciany (nie żartuję, naprawdę koszykarze, przecież trzeba z czego żyć prawda?)
- pan od łazienki może za tydzień
- drzwi wewnętrzne osadzone, wenge to bardzo ciemny kolor :P
- ramy drzwi zarysowane przez montarzystów - do reklamacji
- drzwi zewnętrzne w tym tygodniu
Jakos idzie. 
Ja zatem też idę. Po herbatę.
Ładna ta jesień, jesli to już ona. 
:)

3 komentarze:

ani-mru-mru pisze...

aaaaaaaaaa!!!!!!! no ja cię proszę!!!! gdzieś ty była, no gdzie??? no dobrze - tym razem NIE BIJĘ! A PAN F. OSTATNIO TEZ TAKI NUMER ODWALIL! :))

instytut nasz nie zawsze wyglądał tak olśniewająco, o nie :) ale teraz to prawda jest dość przyzwoity :) ossolineum to za czasow studiow moj drugi dom, szczegolnie przed kołami lekturowymi z hist. lit. mowisz, ze jak kosciol, hmmmmm. :)) oj babo, ty babo!!!

fajnie że jesteś tu!

ani mru mru

ani-mru-mru pisze...

ejjjj, babo ty! katarzyno! co ja tu za ticker widzę na dole? :)))) superrr :)

vivaespaña pisze...

tzn wiesz, nie jak kościół tylko, że ja się czułam jakbym wchodziła do świątyni. Te wszystkie przeczytane książki w ich wydaniu. No w ogóle mnóstwo wspomnień ze studiów z tą nazwą związane, a tu nagle jestem w siedzibie:)
centrum dowodzenia światem:)

no jak co za tickerek, od początku był na blog.pl też, a że ty zakręcona BABA jesteś to nie widziałaś:)

:)

Prześlij komentarz

Lilypie Pregnancy tickers Daisypath Anniversary tickers