zostało do mojego ślubu. O stanie przygotowań staram sie nawet nie myśleć, bo jakbym miała wypisać liste rzeczy, która jest do zrobienia to siedziałabym do 24:00 ( z premedytacją używam liczby pojedynczej ponieważ idealnie wyraża ona KTO zaangażowany jest w przygotowania).
Z pewnością byłoby jakims cudem gdybym wytrwała do 24, bo osttanio godziną,w której moj organizm przechodzi w stan spoczynku( pomijając stan czuwania) jest 21:30. Wszystkie funkcje życiowe zamierają, czasami zasypiam tam gdzie akurat jestem, np przedwczoraj w łazience. Ale za to wczoraj dzięki YCD wytrwałam do 23:30 :)
Nie, nie jestem w ciąży.
O właśnie, tak właściwie to ja te notę juz raz pisałam, tylko mi wcięło. Kocham bezprzewodowy internet w PLAY, który wyłacza się kiedy go nie używasz. A wg niego to jest np kiedy czytam lub pisze notkę :) jaki cwaniak?
Badzo lubie pisać to samo drugi raz. Nie wiem co wtedy tam było. Puenty były zabawne, akcja wartka i wciągająca a bohaterowie kolorowi.
A teraz dupa sałata.
Z większych wydarzeń. Za dwa dni świętuję, z watpliwą przyjemnościa, ćwierćwiecze. Planuje upić się przy barze ze znajomym barmanem.
Tak bywa gdy ma się narzeczonego dj'a, który pracuje we wszystkie możliwe okazje: walentynki, rocznice, urodziny itp. Zastanawiam się, czy na wesele dadzą mu wolne? bo może go nie będzie? Ale jaja:) Szanowni goście przenosimy się teraz do Lochów gdzie rezyduje pan młody, ktory, po raz pierwszy w historii,
zagra na własnym weselu!!!!!
Ale byłby czad:)
Życie jak z marynarzem. Tylko nie ma munduru. A za mundurem wiadomo....panny prawda sznurem.
Przy życiu trzyma mnie jedynie myśl o wrzesniowym wyjeździe do Hiszpanii.
Myślę o tym siedząć w znienawidzonej przeze mnie pracy.
Tak, nienawidzę mojej pracy.
Tak, planuję coś z tym zrobić (kupiłam kałacha).
Mieszkanie: powoli przestaje przypominac studencką meline i przeobraża się w dom. Każdego 31 miesiąca, w dniu wypłaty wydajemy 3/4 na urządzanie, co powoduje narekanie/kłótnie/marudzenie przez resztę miesiąca, że nie starczy nam na jedzenie. I radość z kupionych rzeczy mija :)
Może w tym miesiącu będą meble. Pewnie będę musiała znowu pójść na komromis i kupić normalne, bo na vintage narzeczony nie chce się godzić.Cóż....
Aparat mi padł wiec zdjęc nie ma (uprzedzając pytania:)
To chyba tyle. Odezwę sie pewnie za dwa lata, patrząc na częstotliwość moich wpisów.
Cześć czołem!
PS. Po 3 miesiącach wspólneg mieszkania dochodzę do dwóch wniosków: jednak nienawidzę gotować i mężczyzna absolutnie niegdy nie będzie w stanie sam,
z własnej nieprzymuszonej woli zrobić czegokolwiek. Seks jest tutaj jedynie wyjątkiem potwierdzającym regułę.
2 miesiące 2 tygodnie i 4 dni do ślubu.
KURWAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
czwartek, 4 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz